Krok wstecz krokiem w przód

Zdjęcie kiepskie, bo nie planowane, późnowieczorne i poza zasięgiem dobrego sprzętu. Bohaterki to - maszyna do szycia rocznik 1960 i Babcia Szyjąca rocznik ciut wcześniejszy.
Zaczęło się od troskliwego babcinego "moje biedactwo" w ramach komentarza do mojej działalności. Skończyło przy tej oto właśnie maszynie i sentymentalnej podróży...


zasiadłam i ja i poczułam się... na miejscu! Rozczulenie rodzinnymi historiami okołomaszynowymi, mieszało się z satysfakcją, że jakoś mi to nawet wychodzi, do tego doszły wspomnienia z dzieciństwa (w tym zafascynowanie wielką maszyną), wyciągnięte z pamięci chwile kontaktu z całą tą tajemniczą inżynierią - szpulki, stopki, dziwne miotelki, szufladki... a teraz to ma być moje!!! Dziedziczka krawieckiego warsztatu. Już mebluję pokój na nowo! Bo to nie jakaś tam mała maszynka a szafiszcze co się zowie.
Ten krok wstecz dał mi siłę do zmierzenia się z nowoczesnością. Wyjęlam z pokrowca stojącą od kilku miesięcy współczesną domową maszynę od cioci. Pozbawiona sentymentalnych skojarzeń zabrałam się metodycznie do rozpracowywania machiny... zaczynamy się lepiej rozumieć. Kombinuję, próbuję, zmieniam ściegi... co by nie mówić, ma dziewczyna możliwości!







A już jutro zaprezentuję nasze pierwsze wspólne dzieło! Oj będą kolejne, będą!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz