Zasłuchana...


Wszystko szło jak po maśle. A nie zawsze to norma. Czasem materia stawia taki opór, albo ręce, albo coś innego, że bardziej to przypomina pole bitwy niż pracę twórczą. A tu było idealnie. Wszystko się ładnie składało, dobrze wycinało, nici nie pruły, maszyna nie zacinała... 


Kiedy w pełni szczęścia wysyłałam zdjęcia do akceptacji, spodziewałam się niemal samych "achów" i "ochów". A tu jak grom z jasnego nieba "no bardzo ładnie, bardzo ładnie, ale.... miały być zupełnie inne kolory... ".

tiaaaaaa

cóż było robić, zakasałam rękawy i abarot od nowa... z jakby mniejszym entuzjazmem i  pobrzmiewającym w głowie "kobieto, weź Ty się skoncentruj!" :)

Wymiar:
spokojnie mieszczący a4

Projekt i wykonanie:
Bez Podszewki





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz